Awantury arabskie
Autor: Kornel Makuszyński
tak bowiem głupim jest ten człowiek, że uwierzy w to, co mu powiesz bezecnie, o Muriamadasi...” Tak rzekł...
- Hojo! - zawyli towarzysze jego.
Poczerwieniał od straszliwego gniewu Al Mahar jak słońce, kiedy mu oczy krwią nadbiegną, tak że krew na całe spływa morze, za chwilę zaś pobladnął jak człowiek, który zjadłszy nadmiernie, dławi się we wnętrzu i czuje wielki zamęt w głowie; naokół niego zaś stali wszyscy, drżąc w śmiertelnym lęku i nie śmiejąc odetchnąć, aby wraz z powietrzem nie wciągnąć do piersi haniebnych owych słów, które w głupocie wielkiej zostały wypowiedziano; ów wódz jednakże - nie bacząc, jak wielkie wrażenie sprawiły jego słowa, które w głowie swej piastował troskliwie przez długi czas podróży, jakby piastował węża albo glistę, albo ropuchę - mówił dalej:
- ...to ci kazał powiedzieć Pań mój, który ma tysiąc słoni: „Pozdrowienie tobie, bracie mój, sułtanie wiernych, któryś mi posłał sto dziewic na pociechę trosk, lecz wiedz, że z owych stu - tylko dwadzieścia siedm przybyło do mego kraju z dziewiczym skarbem, wiele zaś z innych w odmiennym już było stanie, czego pojąć mię mogłem i o co ciebie pytam, kalifie Al Maharze...”
- Hojo! - ryknęła tłuszcza oddając pokłon na dźwięk straszliwego nazwiska.
- „Dlatego też - (kazał ci rzec Pan mój i władca) - wszystkich twoich ludzi kazałem roztratować przez słonie, czym cię zapewne ucieszę, zły to jest bowiem sługa, który nie uznaje dziewicy swojego pana. I ja też tobie chciałem posłać wiele dziewic, lecz, Al Maharze, słudzy moi szukali przez trzydzieści dni i nocy w całym moim państwie i jedną tylko znaleźli, lecz ta była kulawa i wielkie miała ‘na twarzy krosty. Więc ci posyłam tylko dwie papugi i wiele diamentów, byś je z pogardą rozdał między niewolników. I tego ci posyłam, któregoś żądał: człowieka, który mi się wydawał
- Hojo! - zawyli towarzysze jego.
Poczerwieniał od straszliwego gniewu Al Mahar jak słońce, kiedy mu oczy krwią nadbiegną, tak że krew na całe spływa morze, za chwilę zaś pobladnął jak człowiek, który zjadłszy nadmiernie, dławi się we wnętrzu i czuje wielki zamęt w głowie; naokół niego zaś stali wszyscy, drżąc w śmiertelnym lęku i nie śmiejąc odetchnąć, aby wraz z powietrzem nie wciągnąć do piersi haniebnych owych słów, które w głupocie wielkiej zostały wypowiedziano; ów wódz jednakże - nie bacząc, jak wielkie wrażenie sprawiły jego słowa, które w głowie swej piastował troskliwie przez długi czas podróży, jakby piastował węża albo glistę, albo ropuchę - mówił dalej:
- ...to ci kazał powiedzieć Pań mój, który ma tysiąc słoni: „Pozdrowienie tobie, bracie mój, sułtanie wiernych, któryś mi posłał sto dziewic na pociechę trosk, lecz wiedz, że z owych stu - tylko dwadzieścia siedm przybyło do mego kraju z dziewiczym skarbem, wiele zaś z innych w odmiennym już było stanie, czego pojąć mię mogłem i o co ciebie pytam, kalifie Al Maharze...”
- Hojo! - ryknęła tłuszcza oddając pokłon na dźwięk straszliwego nazwiska.
- „Dlatego też - (kazał ci rzec Pan mój i władca) - wszystkich twoich ludzi kazałem roztratować przez słonie, czym cię zapewne ucieszę, zły to jest bowiem sługa, który nie uznaje dziewicy swojego pana. I ja też tobie chciałem posłać wiele dziewic, lecz, Al Maharze, słudzy moi szukali przez trzydzieści dni i nocy w całym moim państwie i jedną tylko znaleźli, lecz ta była kulawa i wielkie miała ‘na twarzy krosty. Więc ci posyłam tylko dwie papugi i wiele diamentów, byś je z pogardą rozdał między niewolników. I tego ci posyłam, któregoś żądał: człowieka, który mi się wydawał
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116