Awantury arabskie
Autor: Kornel Makuszyński
sobie orzechy wielką pieczęcią państwową, jako że była żelazna i bardzo ciężka.
Zmarszczył brew wielki Al Mahar i gniew tłumiąc rzekł:
- Porzuć, psi synu, tę robotę i pójdź, abyś stanął za moim tronem, kiedy będę przyjmował poselstwo i największego mędrca, jakiego oglądała ziemia.
Jak pies, ogon pod siebie wtuliwszy, idzie zi swoim panem, tak szedł wezyr za Al Maharem do wielkiej sali, w której środku biła fontanna; woń z niej szła dokoła, zaledwie dostrzegalnym przędząc się pyłem, gdyż wiele do wody wlewano wonności, co nawet było potrzebne, u tej bowiem fontanny myli sobie ręce eunuchy i inni dostojnicy dworu, zdarzało się też, że ten i ów, zbytnio się leniąc i czyniąc niechlujnie, wcale nie różaną wodę dolewał do marmurowe] cysterny fontanny, w której i tak już wiele gniło odpadków daktyli, owoców wszelkich, a nawet kość barania.
W tej to sali usiadł na trzydziestu dziewięciu poduszkach dostojny kalif Al Mahar, zaś naokół usiedli dostojnicy, wielką zdradzający ciekawość, co można było poznać łacno po twarzach, chyba że który żuł bakalie lub twarde baranie żyły i nadmiernie poruszał szczekami; kalif zaś oczy z lekka przymknąwszy, lśnił w bogactwach i przepychu diamentów, jak wspaniały księżyc lśni wśród gwiazd, i wyglądał jak drzemiący lew, co zjadłszy do syta, odpoczywa, w złotym zagrzebany piasku. Otworzył jednakże jedno oko, usłyszawszy hałas na dziedzińcu i .stuk wielu sandałów na granitowym jego bruku, drugie zaś wtedy dopiero, kiedy się do sali tłoczyć poczęła wielka ciżba dziwnych ludzi, których słońce przypaliło tak, jak żar węgli przypala barany, wielu mężów koloru zgniłego barana, a tak chudych, że najchudszy derwisz w państwie kalifa był przy nich człowiekiem opasłym, jako nieczysty wieprz; zdawać się mogło, że ludzie ci nie rzucają cienia i że nie oni niosą w rękach długie spisy, lecz
Zmarszczył brew wielki Al Mahar i gniew tłumiąc rzekł:
- Porzuć, psi synu, tę robotę i pójdź, abyś stanął za moim tronem, kiedy będę przyjmował poselstwo i największego mędrca, jakiego oglądała ziemia.
Jak pies, ogon pod siebie wtuliwszy, idzie zi swoim panem, tak szedł wezyr za Al Maharem do wielkiej sali, w której środku biła fontanna; woń z niej szła dokoła, zaledwie dostrzegalnym przędząc się pyłem, gdyż wiele do wody wlewano wonności, co nawet było potrzebne, u tej bowiem fontanny myli sobie ręce eunuchy i inni dostojnicy dworu, zdarzało się też, że ten i ów, zbytnio się leniąc i czyniąc niechlujnie, wcale nie różaną wodę dolewał do marmurowe] cysterny fontanny, w której i tak już wiele gniło odpadków daktyli, owoców wszelkich, a nawet kość barania.
W tej to sali usiadł na trzydziestu dziewięciu poduszkach dostojny kalif Al Mahar, zaś naokół usiedli dostojnicy, wielką zdradzający ciekawość, co można było poznać łacno po twarzach, chyba że który żuł bakalie lub twarde baranie żyły i nadmiernie poruszał szczekami; kalif zaś oczy z lekka przymknąwszy, lśnił w bogactwach i przepychu diamentów, jak wspaniały księżyc lśni wśród gwiazd, i wyglądał jak drzemiący lew, co zjadłszy do syta, odpoczywa, w złotym zagrzebany piasku. Otworzył jednakże jedno oko, usłyszawszy hałas na dziedzińcu i .stuk wielu sandałów na granitowym jego bruku, drugie zaś wtedy dopiero, kiedy się do sali tłoczyć poczęła wielka ciżba dziwnych ludzi, których słońce przypaliło tak, jak żar węgli przypala barany, wielu mężów koloru zgniłego barana, a tak chudych, że najchudszy derwisz w państwie kalifa był przy nich człowiekiem opasłym, jako nieczysty wieprz; zdawać się mogło, że ludzie ci nie rzucają cienia i że nie oni niosą w rękach długie spisy, lecz
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116