Awantury arabskie
Autor: Kornel Makuszyński
przekonawszy się, że nikt go nic słyszy, jęczał głucho.
Wiedział o tym wielki wezyr i wiedział o tym szeik ul Islam, każdy jednak z osobna, ile jednak razy spotkali się przypadkiem, patrzyli na siebie bardzo roztropnie; wtedy wezyr, aby nie powiedzieć za wiele, przymykał lewe oko, prawym zaś mówił: „Zdaje mi się, że Pań nasz dostojny raczył zwariować!” zaś szeik prawe zmrużywszy, szeptał lewym okiem: ?Tak to jest zawsze, jeśli kto jest głupi jak żebrzący derwisz”. Potem równocześnie a szybko obaj przymykali oczy, aby ślad z ich mowy nie pozostał, i .szli w przeciwne strony, poważnie i w wielkim zamyśleniu, a wtedy wezyr myślał głęboko i mówił sobie: „Złodziej ten, udając pobożnego, przesuwa w rękach paciorki różańca, gdyby bowiem ręce miał wolne, kradłby na obie strony” - zaś szeik mniemał w duchu, że i wielki wezyr, potknąwszy się na kamieniu, może złamać nogę. Tak to oni życzyli sobie z głębi serca, a Allach słuchał obu.
Al Mahar czekał. Nie było dla niego radości życia, gdyż znaleźć jej nie mógł nigdzie, ani w ogrodach, po których jak cień się snuł, ani też w haremie, gdzie na jedwabnych poduszkach, słodko śniąc, czekały hurysy ze wszystkich krajów ziemi, kiedy się on zjawić raczy i wybrać jedną z nich na rozkosz, podczas której widzi się niebo otwarte i Proroka, siedzącego w gronie dziewic; lecz kalif rzadko teraz kiedy przechodził przez niewieście komnaty i zaledwie przelotem spojrzeć raczył na cudne jakieś piersi w przód podane tym ruchem, jakim przekupień owoców pokazuje przechodniom dwa pyszne granaty, położone na dłoni; zaledwie spojrzeć raczył na różane ciało hurysy, co całe się odsłoniwszy, oślepić chciało jego znużone oczy przepychem drżących lędźwi: tak handlarz perski chce porwać ludzkie oczy, rozpostarłszy przed nimi dywan świetny, miękki a puszysty. Ooch!
Jak ptaki rozprawiające świegotem o poranku
Wiedział o tym wielki wezyr i wiedział o tym szeik ul Islam, każdy jednak z osobna, ile jednak razy spotkali się przypadkiem, patrzyli na siebie bardzo roztropnie; wtedy wezyr, aby nie powiedzieć za wiele, przymykał lewe oko, prawym zaś mówił: „Zdaje mi się, że Pań nasz dostojny raczył zwariować!” zaś szeik prawe zmrużywszy, szeptał lewym okiem: ?Tak to jest zawsze, jeśli kto jest głupi jak żebrzący derwisz”. Potem równocześnie a szybko obaj przymykali oczy, aby ślad z ich mowy nie pozostał, i .szli w przeciwne strony, poważnie i w wielkim zamyśleniu, a wtedy wezyr myślał głęboko i mówił sobie: „Złodziej ten, udając pobożnego, przesuwa w rękach paciorki różańca, gdyby bowiem ręce miał wolne, kradłby na obie strony” - zaś szeik mniemał w duchu, że i wielki wezyr, potknąwszy się na kamieniu, może złamać nogę. Tak to oni życzyli sobie z głębi serca, a Allach słuchał obu.
Al Mahar czekał. Nie było dla niego radości życia, gdyż znaleźć jej nie mógł nigdzie, ani w ogrodach, po których jak cień się snuł, ani też w haremie, gdzie na jedwabnych poduszkach, słodko śniąc, czekały hurysy ze wszystkich krajów ziemi, kiedy się on zjawić raczy i wybrać jedną z nich na rozkosz, podczas której widzi się niebo otwarte i Proroka, siedzącego w gronie dziewic; lecz kalif rzadko teraz kiedy przechodził przez niewieście komnaty i zaledwie przelotem spojrzeć raczył na cudne jakieś piersi w przód podane tym ruchem, jakim przekupień owoców pokazuje przechodniom dwa pyszne granaty, położone na dłoni; zaledwie spojrzeć raczył na różane ciało hurysy, co całe się odsłoniwszy, oślepić chciało jego znużone oczy przepychem drżących lędźwi: tak handlarz perski chce porwać ludzkie oczy, rozpostarłszy przed nimi dywan świetny, miękki a puszysty. Ooch!
Jak ptaki rozprawiające świegotem o poranku
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116