Awantury arabskie

Autor: Kornel Makuszyński

pytaliśmy go, co czynił w tym domu. Rzekł nam: „Chciałem zobaczyć żony Hassana!”
- Kismet! - szepnął Hassan, a żony jego poczęły nasłuchiwać pilnie.
Zaś Moshed mówił:
- Zapytałem go tedy łaskawie, czy zdobył miłość której z was i czy go która przypuściła do swego łoża, niecnie zdradziwszy pana; odrzekł mi na to: ?Mienisz się mądrym, Moshedzie, a nie wiesz, że tylko ślepy mógłby je umiłować... Bo czy można kochać dromadery (mówił) albo inne stworzenia nieczyste? Gdyby wszystkie żony Hassana nagie stanęły przede mną, nie tknąłbym żadnej, bo czyż może człowiek na oba widzący oczy przycisnąć Fatimę, co ma krzywe biodra, albo Medżisę, która ma lewą łopatkę wyższą, albo może Anoe, której nos przypomina garb; może by miał ukochać Zoe, która patrzy zezem jak złodziej albo szakal? Może Anazibe, która opasła jest jak meczet i dysze tak, że by mogła pędzić przed sobą tysiąc łodzi?”
Jeszcze mówić nie skończył mądry Abd ul Moshed, kiedy pięć kobiet przypadło ku niemu i włosy sobie rwąc z głowy, uderzyły w płacz tak straszny, jakiego nie słychać w piekle. Wrzask się podniósł niezmierny i tak niespodziewany, że się zachwiał Moshed i patrząc jak błędny, w tył cofał głowę.
One zaś, szlochając na przemiany, wołały:
- Złoczyńca! Miłość mi przysięgał... Oby mu oczy wyciekły...
Potem padły na ziemia i drąc ją palcami wyły tak, jakby nie lampa wisiała u stropu, lecz księżyc uwiązany do zardzewiałego łańcucha.
A one wolały:
- Nagą mię widział, a mówi, że biodra mam krzywe!...
- Oo!... oo!...
Zasię inna:
- Każ go zabić, panie, gdyż byłam jego... Mówił mi, że nie widział piękniejszej.
Abd ul Moshed z trudem się podniósł z poduszek, oczy mając szeroko rozwarte; stał chwilę zamieniony w słup, potem oddechu nieco schwytawszy, jak lew w potrzask


Strony: