Awantury arabskie
Autor: Kornel Makuszyński
mam w domu i musiałbym po nią posyłać aż za most, gdzie jest właśnie najgorsza i przykrą z siebie wydaje woń.
Uśmiechnął się dobrotliwie Moshed, wiedząc, jak wielkim przyjaciel jego jest złodziejem, i rzekł łaskawie:
- Czy mniemasz, że sprawiedliwość nie wydaje z siebie blasku?
- Zaiste - odrzekł Hassan - sprawiedliwość świeci jak sto lamp.
- Więc ujrzeć możemy prawdę nawet przy tym świetle. Poprowadź mnie do twoich żon, Hassanie.
Ten podrapał się w głowę i mówił:
- Nie śmiałbym cię prowadzić do ich komnat, Moshedzie, gdyż jest tam bardzo duszno od ciągłych wzdychań, jakie wydają z piersi kobiety, często ze smutku, często zaś bez powodu - więc je każę tu przyzwać przed twoje oblicze. Przedtem jednak proszę cię, byś nie odmówił w moim domu posiłku.
To rzekłszy, klasnął w ręce i rozkazał niewolnikowi, by przyniósł konfitur, czarnej kawy i fajki, głośno nakazawszy, aby wszystko było jak najlepsze, gdyż gość jego jest najszanowniejszym, jaki był kiedykolwiek w tym domu. Potem usiadł naprzeciwko Mosheda i patrzył w jego twarz pokornie i ze czcią, kiedy zaś niewolnik przyniósł na wielkiej tacy wspaniałe owe rzeczy, sam mu je podawał.
Abd ul Moshed nabierał z godnością konfitur w palce i podnosił je do ust, czynił zaś to tak zręcznie, że bardzo mało zwieszało mu się z palców i padało na żupan; potem zaś, skrzętnie palce oblizawszy, popił czarną kawą, rozkoszując się nią wielce, zaś po chwili wielki kłąb dymu go otoczył, tak że siedział, jak wśród chmury siedzi Allach, zaś Hassan u jego stóp jako jego Prorok.
Wiele minęło słodkich chwil, zanim Moshed, fajkę od ust odjąwszy, począł mówić:
- Wielka jest twoja gościnność, Hassanie, i zaprawdę kalif Al Mahar nie przyjąłby mnie wspanialej, albowiem rozkosz raju nie jest tak słodką jak twoje konfitury; kawa, którą mnie
Uśmiechnął się dobrotliwie Moshed, wiedząc, jak wielkim przyjaciel jego jest złodziejem, i rzekł łaskawie:
- Czy mniemasz, że sprawiedliwość nie wydaje z siebie blasku?
- Zaiste - odrzekł Hassan - sprawiedliwość świeci jak sto lamp.
- Więc ujrzeć możemy prawdę nawet przy tym świetle. Poprowadź mnie do twoich żon, Hassanie.
Ten podrapał się w głowę i mówił:
- Nie śmiałbym cię prowadzić do ich komnat, Moshedzie, gdyż jest tam bardzo duszno od ciągłych wzdychań, jakie wydają z piersi kobiety, często ze smutku, często zaś bez powodu - więc je każę tu przyzwać przed twoje oblicze. Przedtem jednak proszę cię, byś nie odmówił w moim domu posiłku.
To rzekłszy, klasnął w ręce i rozkazał niewolnikowi, by przyniósł konfitur, czarnej kawy i fajki, głośno nakazawszy, aby wszystko było jak najlepsze, gdyż gość jego jest najszanowniejszym, jaki był kiedykolwiek w tym domu. Potem usiadł naprzeciwko Mosheda i patrzył w jego twarz pokornie i ze czcią, kiedy zaś niewolnik przyniósł na wielkiej tacy wspaniałe owe rzeczy, sam mu je podawał.
Abd ul Moshed nabierał z godnością konfitur w palce i podnosił je do ust, czynił zaś to tak zręcznie, że bardzo mało zwieszało mu się z palców i padało na żupan; potem zaś, skrzętnie palce oblizawszy, popił czarną kawą, rozkoszując się nią wielce, zaś po chwili wielki kłąb dymu go otoczył, tak że siedział, jak wśród chmury siedzi Allach, zaś Hassan u jego stóp jako jego Prorok.
Wiele minęło słodkich chwil, zanim Moshed, fajkę od ust odjąwszy, począł mówić:
- Wielka jest twoja gościnność, Hassanie, i zaprawdę kalif Al Mahar nie przyjąłby mnie wspanialej, albowiem rozkosz raju nie jest tak słodką jak twoje konfitury; kawa, którą mnie
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116