Awantury arabskie
Autor: Kornel Makuszyński
do rozumu, więc szedł dalej, na wszystko gotowy; dopiero kiedy poznał, że dom jego jest już blisko, szepnął:
- Abd ul Moshedzie, przestań rozmyślać i popatrz przed siebie, abyś nic uderzył głową o bramę, która jest niska.
Pochylił się szybko Moshed i stał się mały, zaś Hassan pobiegł otwierać wrota i stał przy nich w wielkim poszanowaniu, jakby sam kalif wjeżdżał do jego domu na białym rumaku, karmionym delikatnego smaku daktylami. Kiedy zaś już wjechał na dziedziniec, pomógł mu Hassan zsiąść z osła, którego Moshed uwiązał u słupa, i tajemnie mu kilka powiedziawszy słów, rzekł:
- Wprowadź mnie do swojego domu, Hassanie!
- Bądź w nim pozdrowiony! - rzekł ten i wprowadził dostojnego gościa do komnaty, w której zawieszona u pułapu lampa oddychała ciężko jak konający handlarz oliwy i wydawała woń nie tak przykrą, jakby o tym w pierwszej chwili można było sadzić.
Moshed przyłożył rękę do czoła, rozglądając się zezem po komnacie, i mówił, jak gościowi przystało, kiedy wchodzi do domu swojego przyjaciela:
- Pokój temu domowi, który jest pałacem Aladyna i sezamem, a jednak Jest zbyt mały, aby się w nim to wszystko zmieściło szczęście, którego ja mu życzę. Gdzie jest sofa w tym przybytku rozkoszy, Hassanie?
Już ten miał odrzec, kiedy szczęściem olbrzymi pająk wpadł w ognisko lampy, która ułapiwszy go żarłocznie, rozpaliła się nagłym płomieniem, jak się nagłą radością zapala człowiek, co jadł wiele. Przy tym blasku ujrzał Moshed, że sofa stoi pod ścianą, więc szedł ku niej dostojnie i równie dostojnie na niej usiadł.
Potem mówił:
- Twarz twoja jest jak słońce, przyjacielu mój, Hassanie, dlatego ciemna jest przy niej twoja lampa.
- Niewolnicy moi są żarłoki i kradną z niej oliwę - odrzekł Hassan - każę jednak zapalić jeszcze wiele lamp, jeśli tak rozkażesz, chociaż oliwy nie
- Abd ul Moshedzie, przestań rozmyślać i popatrz przed siebie, abyś nic uderzył głową o bramę, która jest niska.
Pochylił się szybko Moshed i stał się mały, zaś Hassan pobiegł otwierać wrota i stał przy nich w wielkim poszanowaniu, jakby sam kalif wjeżdżał do jego domu na białym rumaku, karmionym delikatnego smaku daktylami. Kiedy zaś już wjechał na dziedziniec, pomógł mu Hassan zsiąść z osła, którego Moshed uwiązał u słupa, i tajemnie mu kilka powiedziawszy słów, rzekł:
- Wprowadź mnie do swojego domu, Hassanie!
- Bądź w nim pozdrowiony! - rzekł ten i wprowadził dostojnego gościa do komnaty, w której zawieszona u pułapu lampa oddychała ciężko jak konający handlarz oliwy i wydawała woń nie tak przykrą, jakby o tym w pierwszej chwili można było sadzić.
Moshed przyłożył rękę do czoła, rozglądając się zezem po komnacie, i mówił, jak gościowi przystało, kiedy wchodzi do domu swojego przyjaciela:
- Pokój temu domowi, który jest pałacem Aladyna i sezamem, a jednak Jest zbyt mały, aby się w nim to wszystko zmieściło szczęście, którego ja mu życzę. Gdzie jest sofa w tym przybytku rozkoszy, Hassanie?
Już ten miał odrzec, kiedy szczęściem olbrzymi pająk wpadł w ognisko lampy, która ułapiwszy go żarłocznie, rozpaliła się nagłym płomieniem, jak się nagłą radością zapala człowiek, co jadł wiele. Przy tym blasku ujrzał Moshed, że sofa stoi pod ścianą, więc szedł ku niej dostojnie i równie dostojnie na niej usiadł.
Potem mówił:
- Twarz twoja jest jak słońce, przyjacielu mój, Hassanie, dlatego ciemna jest przy niej twoja lampa.
- Niewolnicy moi są żarłoki i kradną z niej oliwę - odrzekł Hassan - każę jednak zapalić jeszcze wiele lamp, jeśli tak rozkażesz, chociaż oliwy nie
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116