Awantury arabskie
Autor: Kornel Makuszyński
/>
Ożył Hassan i oczy drgać mu poczęły z radości, porwał się tedy czym prędzej, aby nasycić zemstę, słodszą od najsłodszych bakalij, i gotów był do drogi. Z niechęcią zauważył ten pośpiech Abd ul Moshed, mniemał tedy, że słusznie będzie, jeśli rzeknie:
- Sprawiedliwość jest to osoba kulawa, więc się nic spieszy; nosi czarczaf na oczach, więc nie może biec szybko jak spłoszony osioł; dźwiga ciężki miecz, a to jej w pośpiechu przeszkadza - czemuż więc ty się spieszysz?
Czy widziałeś, aby się chory człowiek spieszył na swój pogrzeb, albo żeby się baran spieszył do rzeźnika? Kiedy się, poczciwy Hassanie, nauczysz sztuki życia?
Uspokoił się tedy Hassan, syn Mustafy, ale pozornie tylko, gdyż wewnątrz gorący był jak pilaw, niebiańska potrawa ze stęchłego ryżu i ze zdechłej kury, i niespokojny był w duszy ]ak człowiek, który ma przysiąc przed kadim, że nigdy niczego nie ukradł. Czekał więc niecierpliwie i patrzył, jak Abd ul Moshed wstał powoli i z godnością, chociaż niechętnie, jak potem szukał długo i wydobywszy prawdziwy pieniądz, rzekł do gospodarza kawiarni:
- Oto jest twoja zapłata, lecz przyjrzyj się dobrze, zdaje mi się bowiem, że pieniądz ten jest fałszywy.
Kawiarz spojrzał szybko, wiedząc zaś, że Abd ul Moshed nigdy się nie myli, rzekł na wszelki wypadek:
- W istocie, nie podoba mi się ten pieniądz, daj mi inny.
Wtedy Abd ul Moshed znów począł szukać długo i dał mu inny pieniądz, ale ten już był zupełnie fałszywy, kawiarz zaś byłby przysiągł, że prawdziwszego nie oglądał w życiu.
Mówił potem na ten temat Abd ul Moshed:
- Ty jesteś właścicielem kawiarni, a kobieta jest fałszywą monetą. A teraz przyprowadź mi mojego osła; poznasz go po tym, że jest biały, jeśliby zaś za domem stały dwa białe osły, ten jest mój, który jest bardzo zamyślony i je cudzy obrok, odpędziwszy
- Sprawiedliwość jest to osoba kulawa, więc się nic spieszy; nosi czarczaf na oczach, więc nie może biec szybko jak spłoszony osioł; dźwiga ciężki miecz, a to jej w pośpiechu przeszkadza - czemuż więc ty się spieszysz?
Czy widziałeś, aby się chory człowiek spieszył na swój pogrzeb, albo żeby się baran spieszył do rzeźnika? Kiedy się, poczciwy Hassanie, nauczysz sztuki życia?
Uspokoił się tedy Hassan, syn Mustafy, ale pozornie tylko, gdyż wewnątrz gorący był jak pilaw, niebiańska potrawa ze stęchłego ryżu i ze zdechłej kury, i niespokojny był w duszy ]ak człowiek, który ma przysiąc przed kadim, że nigdy niczego nie ukradł. Czekał więc niecierpliwie i patrzył, jak Abd ul Moshed wstał powoli i z godnością, chociaż niechętnie, jak potem szukał długo i wydobywszy prawdziwy pieniądz, rzekł do gospodarza kawiarni:
- Oto jest twoja zapłata, lecz przyjrzyj się dobrze, zdaje mi się bowiem, że pieniądz ten jest fałszywy.
Kawiarz spojrzał szybko, wiedząc zaś, że Abd ul Moshed nigdy się nie myli, rzekł na wszelki wypadek:
- W istocie, nie podoba mi się ten pieniądz, daj mi inny.
Wtedy Abd ul Moshed znów począł szukać długo i dał mu inny pieniądz, ale ten już był zupełnie fałszywy, kawiarz zaś byłby przysiągł, że prawdziwszego nie oglądał w życiu.
Mówił potem na ten temat Abd ul Moshed:
- Ty jesteś właścicielem kawiarni, a kobieta jest fałszywą monetą. A teraz przyprowadź mi mojego osła; poznasz go po tym, że jest biały, jeśliby zaś za domem stały dwa białe osły, ten jest mój, który jest bardzo zamyślony i je cudzy obrok, odpędziwszy
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116