Awantury arabskie
Autor: Kornel Makuszyński
Hassan.
- Ile masz żon, synu Mustafy?
- Pięć tylko, gdyż rok był ciężki, a trzy wielbłądy zdechły mi na zarazę.
- Czy często bijesz .swoje żony?
- Raz dziennie zaledwie, czasu bowiem mam mało - czy źle czynię, Abd ul Moshedzie?
- Nie powiedziałem tego, ale mniemam, że lepiej jest rzadziej a mocniej, niż często a źle, przyzwyczaiwszy się bowiem, mało sobie czynią z bambusa, co sprawia, iż tyją zbytnio i skłonne są do złych rzeczy.
- On! oh! - biadał Hassan.
- I jeszcze mi jedno powiedz. Czy wychodząc tego dnia z domu powiedziałeś, kiedy powrócisz?
- I owszem, powiedziałem, że powrócę za chwilę, mówiłem zaś tak umyślnie, aby się bały, uwierzywszy.
Uśmiechnął się dobrotliwie stary Abd ul Moshed i rzekł słodko:
- Głupi jesteś, przyjacielu mój, zgoła jak kulawy struś. Czy nie wiesz, że kobieta rozumie wszelką mowę odwrotnie i jedna jest na chytrość jej rada:, prawdę mówić zawsze, gdyż się w niej nie rozezna, a przekładając ją na swój język, źle na tym wyjdzie i w potrzask wpadnie. Niebezpieczne to jest jednak, gdyż rady sobie ze sposobom tym dać nie mogąc, łacno może oszaleć i postradać zmysły. Aleś ty źle bardzo uczynił, bracie Hassanie, i czegóż teraz .chcesz? Abym ci winną wynalazł?
Czy ja jestem kawas, czy ja jestem kadi? Czy ,ja zresztą wszystko wiem? Wiem, że baran, to jest baran, i że ja, to jestem ja. Ale czy ja wiem, co jest pod ziemią i co jest na dnie morza? Czy ja wiem, co jest w kobiecie i czemu ciebie zdradziła?
- Ty wszystko wiesz! - rzekł Hassan.
- A otóż to jest nieprawda. Był jeden wielki uczony w Bagdadzie, co miał tylko dwie żony; wiedział, ile jest na niebie gwiazd i kiedy będzie padał deszcz, wiedział, jak ‘wytoczyć dżumę, a taki był mądry, że mu kalif podarował raz nawet starego konia; a przecież ton wielki człowiek umarł ze zgryzoty, bo nie
- Ile masz żon, synu Mustafy?
- Pięć tylko, gdyż rok był ciężki, a trzy wielbłądy zdechły mi na zarazę.
- Czy często bijesz .swoje żony?
- Raz dziennie zaledwie, czasu bowiem mam mało - czy źle czynię, Abd ul Moshedzie?
- Nie powiedziałem tego, ale mniemam, że lepiej jest rzadziej a mocniej, niż często a źle, przyzwyczaiwszy się bowiem, mało sobie czynią z bambusa, co sprawia, iż tyją zbytnio i skłonne są do złych rzeczy.
- On! oh! - biadał Hassan.
- I jeszcze mi jedno powiedz. Czy wychodząc tego dnia z domu powiedziałeś, kiedy powrócisz?
- I owszem, powiedziałem, że powrócę za chwilę, mówiłem zaś tak umyślnie, aby się bały, uwierzywszy.
Uśmiechnął się dobrotliwie stary Abd ul Moshed i rzekł słodko:
- Głupi jesteś, przyjacielu mój, zgoła jak kulawy struś. Czy nie wiesz, że kobieta rozumie wszelką mowę odwrotnie i jedna jest na chytrość jej rada:, prawdę mówić zawsze, gdyż się w niej nie rozezna, a przekładając ją na swój język, źle na tym wyjdzie i w potrzask wpadnie. Niebezpieczne to jest jednak, gdyż rady sobie ze sposobom tym dać nie mogąc, łacno może oszaleć i postradać zmysły. Aleś ty źle bardzo uczynił, bracie Hassanie, i czegóż teraz .chcesz? Abym ci winną wynalazł?
Czy ja jestem kawas, czy ja jestem kadi? Czy ,ja zresztą wszystko wiem? Wiem, że baran, to jest baran, i że ja, to jestem ja. Ale czy ja wiem, co jest pod ziemią i co jest na dnie morza? Czy ja wiem, co jest w kobiecie i czemu ciebie zdradziła?
- Ty wszystko wiesz! - rzekł Hassan.
- A otóż to jest nieprawda. Był jeden wielki uczony w Bagdadzie, co miał tylko dwie żony; wiedział, ile jest na niebie gwiazd i kiedy będzie padał deszcz, wiedział, jak ‘wytoczyć dżumę, a taki był mądry, że mu kalif podarował raz nawet starego konia; a przecież ton wielki człowiek umarł ze zgryzoty, bo nie
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116