Awantury arabskie

Autor: Kornel Makuszyński

wysiłku żyły nabrzmiały na skroniach, niesie na plecach olbrzymi wór, a nie on to czyni, chociaż od trzech tragarzy jest silniejszy? I znowu się uśmiechnął Abd ul Moshed, pogładził brodę i był kontent wielce, rozumiejąc, że Allach dobrze rozdzielił wszystko między ludzi i sprawiedliwie, gdyby bowiem wszystkim było dobrze, nikt by się nie modlił o poprawo losu. Mniemał też, że i on dźwiga ciężar, wielki swój rozum mianowicie, który mu spać nie daje, budzi go bowiem często o północy mówiąc:
- Abd ul Moshedzie! obudź się i pomyśl, dlaczego są dromadery z jednym garbem, są ci zaś inne wielbłądy, dwa garby mające?
Tedy przewracał się na łożu aż do świtu, rozmyślając potężnie i klnąc swój wielki rozum, który na całą dzielnicę był słynny i przez wszelką wielbiony hołotę, gdyż zwykło pod wieczór przychodził ktoś do niego, szewc albo zgoła piekarz, i uderzywszy mu czołem, tak oto skomlił:
- Mądry jesteś, Abd ul Moshedzie, jako ten wielbłąd, co drogi nie widząc w pustyni, przecie do oazy trafi; poradź mi tedy, gdyż troska dręczy moją duszę!
Odpowiadał wtedy mąż ten dostojny:
- Powiedz mi wszystko, nie twoja bowiem to jest wina, że cię Bóg stworzył głupim i szewcem do tego.
I wcale się nie pysznił Abd ul Moshed, lecz słuchał narzekań cierpliwie i długo, oczy przymknąwszy, nie tak jednak, aby nie baczyć, czy ów człowiek nieszczęśliwy nie ukradnie mu w rozterce pantofli lub filiżanki, w której oprawie złote wiły się żyłki. Wysłuchawszy zaś, mówił:
- Troska twoja stąd pochodzi, że myślisz o nic.]. Szewcem jesteś, lecz nieszczęście tu nie jest pantofel z safianu, abyś w me patrzył cały dzień. Odejdź teraz, a idąc do domu śmiej się w głos, o tym tylko myśląc, aby śmiech twój wszyscy słyszeli, jeśliby to zaś nie pomogło, powróć jutro.
Biegł tedy szewc przez ulicę i śmiał się tak, że


Strony: