Awantury arabskie
Autor: Kornel Makuszyński
zanim tamten miał czas chwycić ten ruch oczyma; rozłożył tylko ręce, wyrzucił z ust jakieś słowo, które oniemiało w tej samej chwili, bowiem je krew zalała, i drgnąwszy w straszliwym skurczu, zwalił się na ziemię.
Harun ar Raszyd stał blady z okrwawionym w ręku nożem i ciężko dyszał; zaś po chwili wstrząsnął się od zimna, cisnął kindżał i straszliwie już spokojny ujął w ręce żelazna naczynie i wylał wszystek z niego płyn, który czerwoną strugą polał się po ziemi. Polem wziął papirus i zbliżywszy się do ognia, palił go powoli i długo,, aż się ostatni silił szczątek.
- W tej chwili usłyszał głos tak straszny, że w nim dusza zamarła; lodowaty lęk ujął jego głowę w ręce i odwrócił ją tak, iż Harun ar Raszyd mógł ujrzeć, jak oparta o ścianę mumia osunąwszy się upadła, rozsypując się w proch.
Kalif uchodził; kiedy zaś mijał trupa Atrosa, pomyślał po raz czwarty:
- Był to duch zły i straszny. Zabiłem szejtana...
I wyszedł na powietrze, w którym latały już pierwsze słoneczne promienie. Zamknął starannie wrota i zdążał przez uliczki pełne rozgwaru, im zaś był dalej od straszliwego tego domu, tym jaśniej mu było na duszy, kiedy zaś stanął na dziedzińcu swojego „pałacu, był już tak promienny jak słońce. Ujrzawszy zaś, że rzezańcy cucą przy fontannie pryskaniem wody owe dziewice, które był dał posłom Karola Wielkiego, gdyż były omdlałe z nadmiernego zmoczenia, kazał im posłać inne, albowiem dnia tego był niezmiernie łaskaw kalif Harun ar Raszyd, nazwany Sprawiedliwym.
Hassan i jego pięć żon
Siedział sobie w brudnej kawiarni Abd ul Moshed i pił kawę z brudnej filiżanki; ile zaś razy uśmiech przebiegł mu po twarzy, tyle razy ów szanowny podnosił rękę powoli i dostojnie i gładził srebrzystą już brodę, ozdobę męża. Potem myślał głęboko nad tym, dlaczego tragarz, któremu z
Harun ar Raszyd stał blady z okrwawionym w ręku nożem i ciężko dyszał; zaś po chwili wstrząsnął się od zimna, cisnął kindżał i straszliwie już spokojny ujął w ręce żelazna naczynie i wylał wszystek z niego płyn, który czerwoną strugą polał się po ziemi. Polem wziął papirus i zbliżywszy się do ognia, palił go powoli i długo,, aż się ostatni silił szczątek.
- W tej chwili usłyszał głos tak straszny, że w nim dusza zamarła; lodowaty lęk ujął jego głowę w ręce i odwrócił ją tak, iż Harun ar Raszyd mógł ujrzeć, jak oparta o ścianę mumia osunąwszy się upadła, rozsypując się w proch.
Kalif uchodził; kiedy zaś mijał trupa Atrosa, pomyślał po raz czwarty:
- Był to duch zły i straszny. Zabiłem szejtana...
I wyszedł na powietrze, w którym latały już pierwsze słoneczne promienie. Zamknął starannie wrota i zdążał przez uliczki pełne rozgwaru, im zaś był dalej od straszliwego tego domu, tym jaśniej mu było na duszy, kiedy zaś stanął na dziedzińcu swojego „pałacu, był już tak promienny jak słońce. Ujrzawszy zaś, że rzezańcy cucą przy fontannie pryskaniem wody owe dziewice, które był dał posłom Karola Wielkiego, gdyż były omdlałe z nadmiernego zmoczenia, kazał im posłać inne, albowiem dnia tego był niezmiernie łaskaw kalif Harun ar Raszyd, nazwany Sprawiedliwym.
Hassan i jego pięć żon
Siedział sobie w brudnej kawiarni Abd ul Moshed i pił kawę z brudnej filiżanki; ile zaś razy uśmiech przebiegł mu po twarzy, tyle razy ów szanowny podnosił rękę powoli i dostojnie i gładził srebrzystą już brodę, ozdobę męża. Potem myślał głęboko nad tym, dlaczego tragarz, któremu z
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116