Awantury arabskie
Autor: Kornel Makuszyński
powiedziałem ci jeszcze rzeczy najważniejszej. Wiedz, że zanim ciebie spotkałem przy moście, widziałem przedtem człowieka, który konał z głodu... Czy napój ten nakarmi człowieka na długie życie?
- Czyż ci to mało,, że człowiek będzie żył tak długo, jak długo zechce?
- Przeto sprawisz, że człowiek nie będzie cierpiał przez niewiele lat, lecz przez tysiąc?
- Musi tak być na ziemi, że ktoś cierpi... Czemu cię niepokoi mała rzecz wobec wielkiej? Czy może co jeszcze widziałeś, co cię wzruszyło? Oh!
- Widziałem cierpienie i twarz pełną boleści. Potem widziałem, jak się mędrzec jeden rzucił do rzeki, aby nie cierpieć. Ten uciekł przed życiem...
- A jednak na klęczkach błagać mnie będzie o kroplę tego napoju i Harun ar Raszyd, i trędowaty żebrak.
- Szejtan! - pomyślał po raz trzeci kalif, głośno zaś rzekł:
- Wymyśliłeś rzecz straszną, Atrosie, i Allach cię za to pokarze...
- Czym? Śmiercią?
- Może tak być, że będziesz błagał na klęczkach, aby cię ktoś zabił z łaski.
Atros zbudził w oczach dwie błyskawice i rzekł groźnie:
- Dałeś mi dziesięć sztuk złota, a ja ci oddaję tysiąc razy po tysiąc. Czego chcesz więcej?
- Abyś mi powiedział, czy ludzie, długo żyjąc, będą cierpieli mniej?
- Nie wiem!
- A ja ci mówię, że będą cierpieli stokroć więcej, a śmierć ich nic przyjdzie wybawić.
To też ci mówić, żeś popełnił zbrodnię.
- Precz! - krzyknął Atros.
Harun pochylił się nad nim śmiertelnie blady, zaś prawą ręką ściskał głownię kindżału i mówił szeptem zimnym i ostrym jak nóż:
- Mówię tobie, że nikt nie będzie pił twojego napoju.
Na dźwięk tego głosu Atros zadrżał.
- Precz!... kto ty, co.. precz! precz!
W tej chwili Harun ar Raszyd, ruchem szybkim jak myśl utopił kindżał w sercu Atrosa,
- Czyż ci to mało,, że człowiek będzie żył tak długo, jak długo zechce?
- Przeto sprawisz, że człowiek nie będzie cierpiał przez niewiele lat, lecz przez tysiąc?
- Musi tak być na ziemi, że ktoś cierpi... Czemu cię niepokoi mała rzecz wobec wielkiej? Czy może co jeszcze widziałeś, co cię wzruszyło? Oh!
- Widziałem cierpienie i twarz pełną boleści. Potem widziałem, jak się mędrzec jeden rzucił do rzeki, aby nie cierpieć. Ten uciekł przed życiem...
- A jednak na klęczkach błagać mnie będzie o kroplę tego napoju i Harun ar Raszyd, i trędowaty żebrak.
- Szejtan! - pomyślał po raz trzeci kalif, głośno zaś rzekł:
- Wymyśliłeś rzecz straszną, Atrosie, i Allach cię za to pokarze...
- Czym? Śmiercią?
- Może tak być, że będziesz błagał na klęczkach, aby cię ktoś zabił z łaski.
Atros zbudził w oczach dwie błyskawice i rzekł groźnie:
- Dałeś mi dziesięć sztuk złota, a ja ci oddaję tysiąc razy po tysiąc. Czego chcesz więcej?
- Abyś mi powiedział, czy ludzie, długo żyjąc, będą cierpieli mniej?
- Nie wiem!
- A ja ci mówię, że będą cierpieli stokroć więcej, a śmierć ich nic przyjdzie wybawić.
To też ci mówić, żeś popełnił zbrodnię.
- Precz! - krzyknął Atros.
Harun pochylił się nad nim śmiertelnie blady, zaś prawą ręką ściskał głownię kindżału i mówił szeptem zimnym i ostrym jak nóż:
- Mówię tobie, że nikt nie będzie pił twojego napoju.
Na dźwięk tego głosu Atros zadrżał.
- Precz!... kto ty, co.. precz! precz!
W tej chwili Harun ar Raszyd, ruchem szybkim jak myśl utopił kindżał w sercu Atrosa,
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116