Awantury arabskie

Autor: Kornel Makuszyński

ten, który zwyciężył śmierć. Jam jest ten, który życie może rozdzielać jak Allach. Cóż on może uczynić więcej? Nie ja go się tedy lękam, lecz on w tej chwili drży przede mną i mówi: ,,Proroku! czemu nie zabiłem tego człowieka, zanim się jeszcze urodził?” Wiesz zaś ty, dlaczegom życie moje na to poświęcił i nie zaznał rozkoszy, tylko trud i mękę? Widziałżeś kiedy przykutego do galery niewolnika, z którym inny jest związany łańcuchem, a niewolnik ten uderza o burtę głową i zabija się, aby inny mógł ujść, nogę mu oddawszy? Z zemsty to uczyniłem, albowiem wszystko, co żyje, w mocy jest Allachowej i drży przed nim, bowiem on na ziemię posłał śmierć, która jest nadzorcą niewolników, a kiedy uderzy biczem, człowiek umiera. Akbar Allach! - wołał - poślij teraz do mego domu śmierć, a ja ją przyjmę śmiechem jak kulawego psa albo jak węża, któremu rozum mój wyrwał zęby...
Podniósł się mówiąc te obelżywe słowa i patrzył w pułap, zaś na twarzy miał niezmierną nienawiść, lecz równocześnie piękność tak wielką, że kalif patrzył na niego ze zdumionym podziwem.
- Szejtan! - szepnął po raz drugi.
Atros mówił:
- W naczyniu tym jest trud wielu mędrców, mędrszych niż król żydowski Salomon, krew wielu serc i nienawiść wielu dusz, lecz większych tam nie ma serc i większych nienawiści niźli moja i jego, co mi nie może błogosławić, bo ręce ma śmiertelnie sztywne. Z tego naczynia pić będą teraz wszyscy ludzie i nikt już nie umrze, chyba że sam sobie śmierć zada. Ty zaś, Mohammedzie, za to, żeś mi dał złoto, którego czerwonej krwi było mi potrzeba, napijesz się pierwszy, abyś żył wieczyście...
Rzekłszy to, zdjął naczynie z łańcucha i niosąc je tak ostrożnie, jak gdyby niósł w dłoniach własne serce, z którego krew się wylać może - postawił je na ziemi i odkrył pokrywę. Mgła, podobna do oparu krwi,


Strony: