Awantury arabskie
Autor: Kornel Makuszyński
znalazł!
Raszyd słuchał pilnie.
- Wiedziałem już wszystko, lecz spójrz, co tu napisał mędrzec:
„Weźmiesz dziesięć sztuk złota wedle tej miary, którą ci wyznaczyłem, i wrzuciwszy do tamtego, o czym już wiesz, wyrzekniesz trzy razy słowo, które już znasz...”
Wiedziałem już wszystko, lecz nie miałem złota, o dobroczyńco, jakkolwiek się zowiesz...
- Zowie się Mohammed - rzekł kalif.
- Niech imię twoje będzie błogosławione, synu sprawiedliwego o,)ca! Za chwilę bodziesz wiedział więcej niż siedm tysięcy mędrców.
To rzekłszy przystąpił do ogniska i dziwnym wzrokiem wpatrzył się w naczynie, ujęte ze wszech stron ogniem jak burzą; potem podniósłszy pokrywę, począł powoli i ostrożnie spuszczać w gotującą się ciecz jedną sztukę, złota po drugiej, z wielkim natężeniem uwagi to czyniąc, zaś po poruszeniu warg odgadnąć można było, że wymawia niedosłyszalnym szeptem owo zaklęte słowo, które mu wyrzec kazał umarły człowiek, oparty o ścianę.
Płomień buchnął żywiej, tak że bardzo krwistą łuną oblał twarz Atrosa, rozwiane zaś jogo włosy, umalowane błyskiem płomienia, zdawały się poruszać jak węże; oczy jego gorzały, stały się wielkie i patrzyły bez jednego drgnienia w ogień, jakby, do tego widoku przywykłe.
Raszyd, przypomniawszy ‘sobie słowa Atrosa, że w blasku ożywa zaschła twarz mumii, spojrzał na owitego w pożółkłe prześcieradła trupa i - zadrżał, ,ten bowiem jakby uśmiech miał na skrzepłej swojej twarzy, a oczy żywe tliły się czerwonym płomykiem, lekko drgającym; czuł Raszyd, że mu się włosy zjeżyły pod turbanem i że krew zlodowaciała mu w żyłach tak, że zastygł w przerażeniu. Blady był jak płótno i nie mógł odetchnąć.
- Dokonało się! - wyrzekł w tej chwili głośno Atros i podszedłszy do mumii, upadł przed nią na twarz i zdaje się, że się cicho
Raszyd słuchał pilnie.
- Wiedziałem już wszystko, lecz spójrz, co tu napisał mędrzec:
„Weźmiesz dziesięć sztuk złota wedle tej miary, którą ci wyznaczyłem, i wrzuciwszy do tamtego, o czym już wiesz, wyrzekniesz trzy razy słowo, które już znasz...”
Wiedziałem już wszystko, lecz nie miałem złota, o dobroczyńco, jakkolwiek się zowiesz...
- Zowie się Mohammed - rzekł kalif.
- Niech imię twoje będzie błogosławione, synu sprawiedliwego o,)ca! Za chwilę bodziesz wiedział więcej niż siedm tysięcy mędrców.
To rzekłszy przystąpił do ogniska i dziwnym wzrokiem wpatrzył się w naczynie, ujęte ze wszech stron ogniem jak burzą; potem podniósłszy pokrywę, począł powoli i ostrożnie spuszczać w gotującą się ciecz jedną sztukę, złota po drugiej, z wielkim natężeniem uwagi to czyniąc, zaś po poruszeniu warg odgadnąć można było, że wymawia niedosłyszalnym szeptem owo zaklęte słowo, które mu wyrzec kazał umarły człowiek, oparty o ścianę.
Płomień buchnął żywiej, tak że bardzo krwistą łuną oblał twarz Atrosa, rozwiane zaś jogo włosy, umalowane błyskiem płomienia, zdawały się poruszać jak węże; oczy jego gorzały, stały się wielkie i patrzyły bez jednego drgnienia w ogień, jakby, do tego widoku przywykłe.
Raszyd, przypomniawszy ‘sobie słowa Atrosa, że w blasku ożywa zaschła twarz mumii, spojrzał na owitego w pożółkłe prześcieradła trupa i - zadrżał, ,ten bowiem jakby uśmiech miał na skrzepłej swojej twarzy, a oczy żywe tliły się czerwonym płomykiem, lekko drgającym; czuł Raszyd, że mu się włosy zjeżyły pod turbanem i że krew zlodowaciała mu w żyłach tak, że zastygł w przerażeniu. Blady był jak płótno i nie mógł odetchnąć.
- Dokonało się! - wyrzekł w tej chwili głośno Atros i podszedłszy do mumii, upadł przed nią na twarz i zdaje się, że się cicho
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116