Awantury arabskie

Autor: Kornel Makuszyński

szalony, i przeraził się.
On zaś mówił:
- Jest to ojciec mój, który mnie opuścił przed dwoma tysiącami lat, wiedząc jednak, że się kiedyś narodzę, schował dla mnie w swym grobie bogactwa.
- Cóż ci pozostawił?
- Swój mózg i swoje serce. Chcesz je ujrzeć?
To rzekłszy wydobył ze skrzyni okutej żelazem niewielkie zawiniątko, odwinął żółtą od starości jedwabną chustkę i ukazał oczom ar Raszyda zwój papirusów, bardzo spłowiałych i bardzo uszkodzonych.
- To jest jego mózg i serce; mózg jego znał wszystkie mądrości świata, zaś skórce jego było wielkie, dlatego jego Bóg zabił, aby sio nie wywyższył i nie ujrzał tej tajemnicy, przez którą Bóg jest Bogiem - gdyby ją był znalazł, wtedy by nie było różnicy między człowiekiem a Allachem, który jest panem tajemnicy i zabija nią jak nożem,
Ucałował papirusy, potem je przytknął do czoła, jakby w ten sposób mądrość w nich zamkniętą chciał przelać w swój mózg.
- Usiądź, dostojny Panie, abyś uważnie mógł wysłuchać, wszystkiego, co ci powiem, albowiem ów tam o ścianę oparty i owity w chusty ma usta przez śmierć nienawistną na siedm zamknięte pieczęci, i sam mówić nie zdoła. Spojrzyj jednak pilnie, a kiedy lampa silniej zaświeci, ujrzysz, że twarz jego drga, a oczy śmieją się z niezmiernej radości, że się znalazł ktoś, co go pomści, i że się znalazł dobroczyńca, który mi do tego dopomógł. On cię wita przeze mnie w moim domu! Racz usiąść, Panie...
Harun, któremu wielkie jakieś morze szumiało w głowie, a ręce drżały, usiadł na niskiej sofie i czekał w milczeniu, patrząc zachłannie, co się dziać będzie. Widział, jak Atros podszedłszy do ogniska krzesać począł ogień i dmuchać począł pilnie, aby tchnąć życie w blade iskry, które zarumieniwszy się po chwili ognista krwią, czerwonymi zębami poczęły po chwili gryźć


Strony: