Awantury arabskie

Autor: Kornel Makuszyński

Raszyd i postanowił wysłuchać jeszcze jego słów, które się podniosły za chwilę, jakby z trudem po zbyt krótkim odpoczynku, i szły nad tłumem jak gromada bardzo zmęczonych ludzi, co brnie przez gorące piaski i wciąż się słania na nogach; wnet jednak, jakby chłodem nocy orzeźwione, krzyknęły raźniej, jaśniej błysnęły i poczęły wołać rozgłośnie:
- O bracia moi! od dwóch lat tu stoję i błagam was przez dzień cały i do późnej nocy, zanim ostatni nie minie mnie przechodzień... Biada mi... Czemu nie padłem na pustyni lub się nie obwiesiłem na palmie?... Po co przyszedłem do was, niosąc wam szczęście w obu dłoniach; czy po to, żebyście przeszli mimo, splunąwszy? Bo od wschodu do zachodu nikt me zaznał tej niezmiernej słodyczy, jaką ja mu zgotuję, i czy dlatego nie mam tego uczynić, że nie mam dziesięciu sztuk złota, które ma każdy zbójca i każdy handlarz oliwy? To wam zaś mówię: jeśli trzeba, .bym sobie miał rękę uciąć za to złoto, utnę ją i oko sobie wyłupię; jeśliby trzeba, abym za każdą sztukę złota płakać musiał przez sto dni - klnę się na Allacha, że to uczynię bez skargi. Wielkie jest bowiem moje dzieło, a radość moja większa będzie niż moje umartwienie, dzieło moje jest większe niż morze i pustynia, i większe niż cała ziemia. Gdybym wam o nim powiedział, całowalibyście moje ręce i nogi, i kraj mojej szaty...
- Och! och! - zaśmiał się tłum - piękny jesteś jak odaliska!
On się stropił na jeden moment, lecz potem, nagłym i gniewnym ruchem włosy odgarnąwszy z czoła, patrzył na nich w milczeniu z wielką pogardą, którą z oczu jego dopiero łzy wyparły; głos mu się załamał, kiedy kończył:
- ...A ja rzec wam nie mogę przed czasem, bo zawieść może rozum ludzki... Niech łzy moje spadną na was...
- Zamilcz! - krzyknął ktoś z tłumku i podniósł laskę, lecz jakby zastanowiwszy się, że nie należy bić


Strony: