Awantury arabskie
Autor: Kornel Makuszyński
bowiem, żem je ukradł, mój osioł zaś nie jest tym, z którego pada złoto. Szczęśliwej drogi, cudzoziemcze...
- Niech cię Allach chroni!
- Nie przypominaj mnie Allachowi - od rzekł tamten - gdyż jeśli mnie spostrzeże, spuści zaraz deszcz, abym nie spał na ulicy.
Przypatrywał się Harun jeszcze długą chwilę temu dziwnemu człowiekowi i w większej jeszcze zadumie zbliżył się do wielkiego mostu, który rozkazał zbudować przed niedawnym czasem. Wielki stąd dochodził zgiełk i gwar, zawsze bowiem nad rzeką gromadzili się ludzie liczniej, jakby mniemając, że im woda z daleka coś lepszego przyniesie. Wiele tu było bazarów, które już o tej porze były zamknięte, i wiele namiotów wędrownych handlarzy, wielki zgiełk czyniących we dnie, większy jeszcze w nocy, każdy bowiem w obcym będąc mieście, trwożył się bardzo, więc krzyczał jak najgłośniej, aby wszystkim było wiadomo, że jest mężny i że się nikogo nie lęka. Tu też u wejścia na most sprzedawano odaliski, więc ciżba była wielka, znaczniejsza może niż na targu końskim we wschodniej części miasta, pod noc zaś tym większa, że niewiasty, drogie we dnie, tanio można było kupić pod wieczór, wiadomo bowiem, że każdy towar jest tańszy przed zamknięciem sklepu, handlarze zaś najgłośniej krzyczeli i zachwalali u zmroku, myśląc chytrze, że w ciemności łatwiej jest sprzedać niewiastę po wielokroć razy już użytą albo też wiele mającą błędów w budowie.
Właśnie na wystającym kamieniu przy moście stał handlarz i krzyczał bardzo donośnie:
- Za trzy wory mąki i za dziesięć miar oliwy sprzedam Miriah, która ma lat dwanaście, a jest tak piękna, że mi stado wielbłądów chciał za nią dać jeden książę, lecz umarł. Oho! Oho! Kto da trzy wory mąki i dziesięć miar oliwy, abym już odszedł do miasta, gdyż noc zapada? Wszystkie ma zęby ta dziewica, słyszy dobrze i widzi dobrze, zaś je
- Niech cię Allach chroni!
- Nie przypominaj mnie Allachowi - od rzekł tamten - gdyż jeśli mnie spostrzeże, spuści zaraz deszcz, abym nie spał na ulicy.
Przypatrywał się Harun jeszcze długą chwilę temu dziwnemu człowiekowi i w większej jeszcze zadumie zbliżył się do wielkiego mostu, który rozkazał zbudować przed niedawnym czasem. Wielki stąd dochodził zgiełk i gwar, zawsze bowiem nad rzeką gromadzili się ludzie liczniej, jakby mniemając, że im woda z daleka coś lepszego przyniesie. Wiele tu było bazarów, które już o tej porze były zamknięte, i wiele namiotów wędrownych handlarzy, wielki zgiełk czyniących we dnie, większy jeszcze w nocy, każdy bowiem w obcym będąc mieście, trwożył się bardzo, więc krzyczał jak najgłośniej, aby wszystkim było wiadomo, że jest mężny i że się nikogo nie lęka. Tu też u wejścia na most sprzedawano odaliski, więc ciżba była wielka, znaczniejsza może niż na targu końskim we wschodniej części miasta, pod noc zaś tym większa, że niewiasty, drogie we dnie, tanio można było kupić pod wieczór, wiadomo bowiem, że każdy towar jest tańszy przed zamknięciem sklepu, handlarze zaś najgłośniej krzyczeli i zachwalali u zmroku, myśląc chytrze, że w ciemności łatwiej jest sprzedać niewiastę po wielokroć razy już użytą albo też wiele mającą błędów w budowie.
Właśnie na wystającym kamieniu przy moście stał handlarz i krzyczał bardzo donośnie:
- Za trzy wory mąki i za dziesięć miar oliwy sprzedam Miriah, która ma lat dwanaście, a jest tak piękna, że mi stado wielbłądów chciał za nią dać jeden książę, lecz umarł. Oho! Oho! Kto da trzy wory mąki i dziesięć miar oliwy, abym już odszedł do miasta, gdyż noc zapada? Wszystkie ma zęby ta dziewica, słyszy dobrze i widzi dobrze, zaś je
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116