Awantury arabskie

Autor: Kornel Makuszyński

iskier; w kamieniu tego pierścienia zamknięta była jedna łza ludzka, zaś kiedy go zapytano:
- Wielki kalifie, co tak lśni w twoim pierścieniu?
- Trucizna! - odpowiadał Harun ar Raszyd.
Wtedy zaś myślał każdy w duchu:
- Przezorny jest kalif i na wszelki wypadek ma przy sobie truciznę. Czego się boi, który jest sprawiedliwy?
On zaś myślał, kiedy przed ludzkimi oczyma zdołał ukryć oblicze, jakby uczynić, aby w mieście jego i w jego ziemi wszystkie łzy obeschły, a została tylko ta jedna, na wieczne czasy zamknięta w świetlistym oku pierścienia, skąd na świat wyjść nie może i rozmnożyć się jak szarańcza, nic się tak bowiem nie mnoży jak łzy. Wielka była o to jego troska i coraz większa, chociaż wiedział, że Allach zdoła osuszyć morze, nie zdoła zaś i on nawet osuszyć ludzkich łez, które są przekleństwem większym niż moc Allacha; ile bowiem Allach zbierze łez z wielkiego pola, słońce do tej wysławszy pracy, tyle ich nowych szejtan posieje w nocy, a rano już wzeszedł zaśniedziały kłos smętku i cierpienia; i tak się odbywa to zmaganie od początku świata i nie ustanie nigdy, albowiem przyjdzie kiedyś czas taki straszliwy, że i Allach zwątpi, i sam z wielkiego smutku zapłacze. Wtedy nastąpi koniec świata, bo gdyby księżyc, od niebieskiego stropu się oderwawszy, upadł na ziemię, nie runąłby w świat w wielkie morze ciemności, w którym pływa na grzbiecie ryby, kiedy jednak jedna łza Boga nań upadnie, runie ziemia i tak się zapadnie, jak kamień pada w otchłań.
Wiele już razy myślał tak Harun, wtedy szczególnie, kiedy noc, w gwiezdny przybrana turban, schodziła na ziemię jak zadumany pielgrzym, co przysiągł milczenie i język sobie kazał uciąć, aby dotrzymać przysięgi. I teraz myślał o tych sprawach, o których człowiek zwyczajny myśleć nie chce i przed którymi ucieka, jak przed śmiercią lub złym powietrzem zarazy; mniemał


Strony: