Awantury arabskie
Autor: Kornel Makuszyński
Najjaśniejszy Panie! - zdumiał się ów dostojnik.
- Czemu się wzdragasz?
- Panie! - mówi ten - stanie się, jak rozkazałeś; zanim jednak rozkażesz mi po raz drugi, zwróć na nich dostojne swoje oczy. Wszak klacz natolska nie starczyłaby dla każdego ze straszliwych tych giaurów, z których każdy większy jest od góry - czy pragniesz tedy, aby ci na nic popsowali wiotkie, z książęcych rodów dziewice, z których każda nazajutrz zemrze?
Zaś Harun, że był niezmiernie łaskaw, rozkazał:
- Dasz tedy każdemu po dwie.
- Mało będzie! - odpowiedział szeptem dostojnik, jeszcze raz badawczym spojrzawszy na nich okiem.
- Daj tedy każdemu po cztery! - rzekł kalif, na którego cześć oni wrzasnęli takim głosem, że szeptem przy nich jest huk, jaki powstaje, kiedy się wierzchołek góry oberwie i leci w przepaść, gdy im wyłożył uczony tłumacz, jak wielką jest kalifowa łaska. Za czym nastroszyły im się wąsy, a nogi drgać poczęły, można też było słyszeć, jak im serca tłuc poczęły o zbroje, jakby orły w żelaznych zamknięte klatkach; wraz tedy poszli namaścić sobie tłuszczem włosy, aby się godnie wydać sułtańskim księżniczkom, zaś Harun ar Raszyd odetchnął swobodnie i skinieniem głowy pożegnał swój orszak, potem, zwróciwszy oczy na swoją małżonkę, ujrzał, że jej oczy są na poły gniewne, na poły. smutne.
Rzekł tedy:
- Dlaczego jesteś smutna, szlachetna Zobeido?
Ona zaś nie odrzekła ani słowa, lecz skłoniwszy się, odeszła; stąpając zaś powoli do swoich komnat, myślała, że wielka i mocna musi być miłość giaura, który ma ramiona podobne sękatym maczugom, zaś uda podobne do konarów dębu. I była bardzo smutna, zaś przez całą noc płakała, rozmaite sobie wyobrażając sprawy, westchnęła zaś czasem ciężko, dziwnie coś sobie pomyślawszy.
Kalif kazał zdejmować ze siebie świetne szaty, z których jedna
- Czemu się wzdragasz?
- Panie! - mówi ten - stanie się, jak rozkazałeś; zanim jednak rozkażesz mi po raz drugi, zwróć na nich dostojne swoje oczy. Wszak klacz natolska nie starczyłaby dla każdego ze straszliwych tych giaurów, z których każdy większy jest od góry - czy pragniesz tedy, aby ci na nic popsowali wiotkie, z książęcych rodów dziewice, z których każda nazajutrz zemrze?
Zaś Harun, że był niezmiernie łaskaw, rozkazał:
- Dasz tedy każdemu po dwie.
- Mało będzie! - odpowiedział szeptem dostojnik, jeszcze raz badawczym spojrzawszy na nich okiem.
- Daj tedy każdemu po cztery! - rzekł kalif, na którego cześć oni wrzasnęli takim głosem, że szeptem przy nich jest huk, jaki powstaje, kiedy się wierzchołek góry oberwie i leci w przepaść, gdy im wyłożył uczony tłumacz, jak wielką jest kalifowa łaska. Za czym nastroszyły im się wąsy, a nogi drgać poczęły, można też było słyszeć, jak im serca tłuc poczęły o zbroje, jakby orły w żelaznych zamknięte klatkach; wraz tedy poszli namaścić sobie tłuszczem włosy, aby się godnie wydać sułtańskim księżniczkom, zaś Harun ar Raszyd odetchnął swobodnie i skinieniem głowy pożegnał swój orszak, potem, zwróciwszy oczy na swoją małżonkę, ujrzał, że jej oczy są na poły gniewne, na poły. smutne.
Rzekł tedy:
- Dlaczego jesteś smutna, szlachetna Zobeido?
Ona zaś nie odrzekła ani słowa, lecz skłoniwszy się, odeszła; stąpając zaś powoli do swoich komnat, myślała, że wielka i mocna musi być miłość giaura, który ma ramiona podobne sękatym maczugom, zaś uda podobne do konarów dębu. I była bardzo smutna, zaś przez całą noc płakała, rozmaite sobie wyobrażając sprawy, westchnęła zaś czasem ciężko, dziwnie coś sobie pomyślawszy.
Kalif kazał zdejmować ze siebie świetne szaty, z których jedna
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116