Awantury arabskie

Autor: Kornel Makuszyński

się gęsta jak wody tego morza, o którym mówią, że jest martwe.
Kiedy zaś niewolnicy, odwracając głowy i daleko przed sobą dzierżąc srebrne misy z ową wodą, zniknęli - dal znak żeglarz Sindbad, aby przyjaciele zmienili się w słuch; usiedli tedy w krąg i trawiąc słodko, słuchali, co im ma rzec.
On zaś mówił:
- Siedem razy byliście u mnie, a ja wam opowiedziałem o siedmiu moich podróżach, które spisane są na oślej skórze w bibliotece kalifa, w zbiorze bajek z Tysiąca i jednej nocy.
Powiedziałem wam wszystko, co było i czego nie było, bo nie na to dał Allach mowę swemu słudze, aby ten mówił prawdę. On ją bowiem zawsze rozezna, a więcej go. nic nie obchodzi...
- Powiedziałeś, Sindbadzie! - rzekł na to bogaty farbiarz spod Wschodniej Bramy.
Zaś Sindbad:
- Nie będę ci wypominał tych dwóch garści daktylów i bakalij, któreś ukrył w zanadrze, mniemając, że nikt nie patrzy, to ci tylko powiem, że kto najadłszy się, chce mi przerywać, temu każę dać sto bambusów, tak ze jego pięty podobne będą raczej do pośladków osła, którego biją przez lat dwadzieścia...
- Stul pysk, dostojny Jusuffie! - rzekł mu uprzejmie inny, który zapragnął nagle snu.
Sindbad zaś mówił dalej:
- Wiecie, jako byłem w dolinie diamentów i jak mnie niósł ptak Roch, jak niezmiernych dokonałem rzeczy, słynnych na cały świat, jakie straszliwe odbyłem podróże, w których zebrałem majątek. Lecz nie opowiedziałem wam wszystkiego, nie wiecie o mojej podróży najstraszliwszej, w której wiele wycierpiałem męczarni i z której największy przywiozłem skarb, jaki tylko może dać Allach człowiekowi - wierną żonę; posiadam ci ja bowiem żonę, która nie zdradziła mnie nigdy i nie zdradzi, co mogę zaświadczyć z czystym sumieniem i zaprzysiąc na brodę Proroka!
Tu umilkł, gdyż uśmiech błogosławiony okrasił mu surowe oblicze;


Strony: