Awantury arabskie

Autor: Kornel Makuszyński

bryznęły. Rumak był piękny jak hurysa, czarny jak noc, zaś oczy miał jak dwie migotliwe gwiazdy. Rozdął chrapy, zwietrzywszy człowieka, i przysiadł nieco na zadzie, zgoła jak księżniczka, co chcąc się wydać piękniejszą, słodko się przegina w tył, ukazując w ten sposób obfitość piersi, bogatych i urodzajnych jak sułtańskie ogrody, pełnych jak skórzane wory wina; biegiem rozogniony, drżał ów pyszny rumak jak odaliska, którą wiodą do łożnicy kalifa, ona zaś się trwoży, czy też ciało ma dość pachnące. Potem zasię koń, wodę poczuwszy, strzyc począł uszyma jak derwisz, kiedy poczuje przez mur zapach gotowanej kury i niebo się przed nim nagle otworzy.
Z podziwem patrzył na owo zwierzę szlachetne mądry Ibrahim i rozmyślał w duszy, ze wiele jest na świecie rzeczy piękniejszych od człowieka, tym zaś snadniej w to uwierzył, przyjrzawszy się twarzy jeźdźca, który krzywdę czynił szlachetnemu rumakowi, z taką, na nim jeżdżąc twarzą. Była ci ona bowiem do nadgniłego podobna melona, z którego patrzyły oczy zakisłe, jak stęchły pilaw, szalbiercze i chytre; rzadka broda stroiła tę gębę obleśną, podobną do ogona starego szakala, który oblazł cały i sparszywiał, zaś sierści na nim nie zostało tyle, iżby wiele się w jej gęstwinie mogło ukryć pcheł.
Jeździec ów, Ibrahimowi się przyjrzawszy, skinął na niego, aby się przybliżył, po czym z bliska go swoim lepkim umazawszy wzrokiem, zapytał:
- Czy woda twoja jest dobra do picia?
Ibrahim rzekł roztropnie:
- Czy koń twój jest mądry?
- Koń mój jest mądry jak wielki wezyr, a przemyślny jak derwisz.
- Tedy czemu pytasz, czy woda jest dobra, widząc, jak koń twój na jej widok strzyże z radości uszyma?
- Allach! - rzekł jeździec - mówisz jak człowiek rozsądny. Czy mądrość swoją czerpiesz ze studni? Daj mi pić...
Ibrahim zastanowił się i myślał chwilę;


Strony: