Awantury arabskie

Autor: Kornel Makuszyński

przypadek, wiedząc o tym, że Allach jeśli się nie ożenił, to tylko dlatego, żo zna kobiety.
Odszedłem tedy, drżąc na całym ciele, i zacząłem rozmyślać w samotności nad tym, co należy uczynić, aby zapewnić wierność kobiety: jeśli pojmę za małżonkę kobietę młodą, zdradzi mnie dlatego, że jest młoda; jeśli starą i wypłowiałą pojmę wiedźmę, zdradzi mnie tym łacniej, bo zechce udawać młodą, szejtan zaś w starym pali piecu.
Rozpacz mnie zdjęła i byłbym uciekł ze straszliwego tego kraju, gdyby nie to, że mnie Prorok w ostatniej chwili natchnął otuchą. Wybrałem się tedy na poszukiwanie żony, wziąwszy ze sobą wspaniały orszak, sto wielbłądów. w pyszne przybranych rzędy, tysiąc niewolników, pięćdziesiąt skrzyń samych szat; kazałem sobie utrefić włosy i co dnia starannie oczyszczać je z robactwa, i tak wędrowałem po kraju, szukając pilnie. Widząc wspaniałego cudzoziemca wszyscy padali mi do nóg, kobiety zaś, nawet zamężne, przysyłały do mnie swoich niewolników prosząc, abym spoczął pod ich dachem, co mnie wielkim napełniało zmartwieniom.
Jednego dnia ujrzałem cudne zjawisko: oto na białym ośle jechała drobna postać, owita w złotem tkany płaszcz. Widziałem, że oczy, wyglądające spod czarczafu, patrzyły skromnie i dziwnej były piękności; coś mnie tknęło, abym podążył jej śladem Dowiedziałem się, że jest to córka bogatego księcia, który poznawszy, że jestem ulubieńcom króla Babu, zgodził się dać mi ją za żonę.
Przywiozłem ją do królewskiego pałacu i wyznałem jej ogromną miłość, ona zaś, ku niezmiernej mej radości, przysięgła mi, że nie widziała piękniejszego mężczyzny ode mnie i że mnie kochać będzie wiecznie. Otoczyłem ją zbytkiem i od wschodu do zachodu słońca, leżąc u nóg jej, płakałem ze szczęścia i mówiłem jej najpiękniejsze słowa, ona zaś słuchała wdzięcznym sercem i przysięgała


Strony: